Zuzanna Ginczanka (1917 – 1944) : Dernière neige / Ostatni śnieg
/image%2F1371599%2F20260228%2Fob_0cf3d4_zuzanna-ginczanka-1.jpg)
Dernière neige
Que s’étendent les blanches masse de neige pour que l’on puisse aller sans bruit
- sans échos –
Que s’étendent les blanches masse de neige pour que givrent mes songes sans
printemps
- sans échos –
En mai l’obscurité étendra dans la nuit un velours noir, sur le pavé des ruelles
et les contours des maisons glisseront vers les vergers dans une splendeur
d’étoiles.
Les nuits – les nuits entreront dans ma vie tout doucement de derrière un avenir
charbon
et elles resteront bien seules elles-mêmes – dessinées en la profondeur du noir
charbon - -
En mai il y aura les petits matins du levant peints en couleurs vives d’un doux
pinceau.
Le ciel – bleu, un léger bleu de Prusse et la frange demi-chrome rayonnera,
les toits miroitants cinabre et le parme qui s’étend sur les lilas –
en mai il y aura des petits matins de couleur claires – matins-aquarelles de
couleurs claires.
Et les après-midi seront comme la joie – sépia semée en éclairs jaunes,
le ciel passera par la vigueur de l’ultra-marine, les toits par le carmin sans ombre
plat,
Et dans les jardins le vert des feuillages de lilas se réchauffera en une large
intense tache
car les après-midi seront – comme la joie – peints de taches pleines à l’huile.
Et les soirs en mai s’abandonneront à des rêveries et se tairont pensivement - -
quand ? - -
le ciel s’abaissera bas, très bas et au loin il inclinera au vert céladon,,
toutes les couleurs pâliront tout doucement assourdies dans des gammes mineures,
et les soirs en mai s’abandonneront à des rêveries mélancoliques tissées de pastel
Que s’étendent les blanches masse de neige pour que givrent mes songes sans
printemps
- sans échos –
Que s’étendent les blanches masse de neige afin de pouvoir marcher sans bruit
- sans échos –
23 avril 1933
Traduit du polonais par Isabelle Macor
in, Zuzanna Ginczanka : « Les Centaures & autres poèmes »
Editions La Barque, 35000 Rennes, 2024
Ostatni śnieg
Niech się ścielą białe masy śniegu, żeby można było iść bezgłośnie
– bez ech –
Niech się ścielą białe masy śniegu, by zszroniło moje sny bezwiośnie –
– bez ech –
W maju nocą bruki bocznych ulic mrok wyścieli, jak czarny aksamit,
i kontury domów spłyną w sady wyiskrzonej suto skier gwiazdami.
Noce – noce wejdą w moje życie cichuteńko zza przyszłości węgła
i zostaną zbyt samotne sobą – rysowane głębią czerni węgla – –
W maju będą ranki jasnobarwne malowane wschodów miękkim pędzlem.
Niebo – błękit, lekki błękit pruski i promieni wpółchromowe frędzle,
połyskliwe cynobrowe dachy i liliwość, która w bzach się ściele –
w maju będą jasnobarwne ranki – jasnobarwne ranki-akwarele.
A południa będą, niby radość – rozsypana sepia w żółte blaski,
niebo przejdzie w krzep ultramaryny, dachy w karmin bezcieniowo płaski,
A w ogrodach zieleń bzowych liści w jedną mocną plamę się rozgrzeje,
bo południa będą, niby radość – malowane pełnych plan olejem.
A wieczory w maju się rozmarzą i zamilkną w zamyśleniu – – kiedy? – –
niebo nisko, nisko się pochyli i w oddali skłoni się w seledyn,
wszystkie barwy cichuteńko zbledną uciszone w minorowe gamy,
a wieczory w maju się rozmarzą w melancholię wsnute pastelami
Niech się ścielą białe masy śniegu, by zszroniło moje sny bezwiośnie –
– bez ech –
Niech się ściela białe masy śniegu, żeby można było iść bezgłośnie
– bez ech –
Poezje zebrane (1933 – 1944)
Wydawnictwo Marginesy, Warszawa., 2023
Poème précédent en polonais :
Wisława Szymborska (1923 – 2012) : Le tournant du siècle / Schylek Wieku (12/06/2025)