salon_poetycki_2[1]

 

Dithyrambe

 

1

 Salut à vous les sandales de ma mère posées près de la table de nuit

à  vous et vos lanières beiges vos boucles gris-bleu usées par devant

à vos talons croulant de faiblesse dans la nudité et la fièvre du petit matin

 

 Salut à vous les meubles à toi le large bois de lit en chêne charrié

de Barczewo à Olszyn de rue en rue à toi l'armoire toute rayée

qui es toujours en vie et supportes les valises d'Australie

du Canada de Varsovie de Vilnius et à toi le sofa où

ma grand mère se meurt inquiète cette sorcière cette génitrice

de la tradition paysanne salut à toi le calorifère à toi le vieux mur

et à toi la niche derrière l'armoire qui m'effrayait quand je m'endormais

 

Salut à toi le cagibi à la canne à pêche de bambou au fusil de chasse

et au manteau de Grand-Père à la laisse du chien mort écrasé il y vingt ans

Salut à toi la patère la corde l'arc ainsi qu'à  toi le chapeau inutile

Que j'ai porté à mon premier rendez- vous

 

Salut à vous les bois de cerf  à toi le miroir mort qui m'est tombé dessus

à toi le linoléum déchiqueté par les pieds de mes fantômes

ainsi qu'à toi seuil éternel qui parles en rêve avec les marches

et à toi la lampe aveugle cabossée malade et perplexe

Salut à vous les chaises dans la grand salle et à vous les livres

Salut à vous les tables dresséespour les vivants et les morts salut à vous

les fenêtres saintes à toi l'arbre de Noël sous lequel j'ai retrouvé mon frère

et à toi l'espace de la maison qui s'éloigne toujours plus

 Salut à vous les caillebotis et à toi le clou attrntif

Salut à toi tapis rempli de poils de chien et à toi tapis-brosse

Salut à vous tous salut

 

Salut à toi la cuisine et tes tiroirs ta crédence et ton calendrier

Salut à toi le gaz vert et bleu salut le feu et le charbon

Salut à toi la nappe les images pieuses les statuettes de plâtre

Salut à toi la radio le réfrigérateur le robinet l'évier la poubelle

Salut à vous les savates bougonnes les lavettes et les fait-tout

les photos intimes rouges à lèvres barrettes monnaies trépassées

Salut à vous  salut

 

2

Adieu aux livres de prières de la famille rapportés du bout du monde

sauvés de la révision d' Alma-Ata sauvés des eaux dans la mine

Adieu aux cheveux roux de ma mère coiffés toutes ces années par un chignon

à toi vilaine petite moustache de mon père et à vous culottes de cheval et bottes

raides

 

Adieu haut toit mouvant commr une île au trésor

Adieu trou de glace en hiver Adieu le gel mon copain insouciant

Adieu vasistas adieu grandsoleil pesant

Adieu à vous Adieu

 

Adieu à toi baignoire cabossée à toi carrelage endormi

Adieu à toi petit bois au grenier à vous clapiers et cages à tourterelles

Adieu à toi l'ail du jardin frisquet adieu à vous les poires et les pommes

Adieu à vous les dieux de mes grands-parents et parents Adieu

 

Adieu à toi le livre d'histoire adieu Descartes et Marx

Adieu Jésus  fils de la pauvre Marie adieu Thomas le mécréant

Adieu à toi Pascal enroué d'étonnement à toi Hus au bûcher

Adieu à vous les paquets d'Angleterre lettres des missionaires et partisans

Adieu les saintes messes aux âmes de la famille et de tous les êtres sur terre

Adieu Raskolnikov Kafka Joyce et Lesmian

Adieu à vous Adieu

 

Adieu à vous les sandales de ma mère posées près de la table de nuit

Adieu à vous les meubles acquis il y a des années et assoupis

Adieu à vous caves toits cours intérieures et greniers

Adieu maisons rues ciel et enfer adieu

Adieu églises de l'ordre Teutoniques et cantiques polonais

Adieu à vous Adieu

 

3

Fors les salutations et les adieux fors la vérité et le monde

fors le temps et l'habitude fors l'espoir et la faute

fors la maladie mortelle fors le coup de poing et les rires

fors le fléau quotidien des discours inutiles du manger et de la glaise

fors l'incrédulité  la religion fors le bien la réalité et la musique

fors la solitude le grésillement de la radio le silence des arbres et le crépuscule

fors la vie et la mort fors la maturité et le vieillissement

fors le moment et la sérénité fors le dévouement et la crainte

fors l'Homme er Dieu fors l'espace et l'illusion

fors les entrailles er le sexe fors la concupiscence et la souffrance

fors fors fors

il n'y a 

il n'y a

rien

 

Traduit du polonais par Frédérique Laurent, in "Poèmes du Nord",

Editions Folle Avoine, 1999

 Du même auteur :

Fugacité / Przemijanie (07/01/2015)

Armor, Poèmes de l’Atlantique / Armor,  Wiersze atlantyckie (07/01/2016)

 Souvenance (07/01/2017)

Vent de la mer (07/01/2018)

Varmie (07/01/2019)

 

 

Dytyramb

1.

Witajcie sandały mojej matki stojące przy szafce

z beżowymi rzemykami sinym zapięciem porysowane z przodu

z przegiętą piętą osłabione z gorączką poranne nagie

 

Witajcie meble ty szerokie dębowe łóżko przewożone

z Barczewa do Olsztyna z ulicy na ulicę pomarszczona szafo

która dotychczas żyjesz i niesiesz walizki z Australii

Kanady Warszawy i Wileńszczyzny i ty wersalko na której

umiera niespokojnie moja babka złośnica i rodzicielka

chłopskiej tradycji witaj kaloryferze stara ściano

i wnęko za szafą strasząca mnie przy zasypianiu

 

Witaj komórko z wiatrówką bambusową wędką i płaszczem dziadka                                                                                         

smyczą na psa rozjechanego dwadzieścia lat temu

witaj wieszaku sznurku i łuku i ty bezużyteczny kapeluszu

w którym po raz pierwszy wyszedłem zakochany

 

Witajcie rogi jelenia umarłe lustro które na mnie spadło

linoleum wycinane nogami przez moje upiory

i ty wieczny progu gadający przez sen do schodów

i ty oślepła lampo poobijana niezdrowa i bezradna

Witajcie krzesła w dużym pokoju i książki witaj stole

rozsuwany dla żywych i umarłych witajcie okna święte

wigilijna choinko pod którą odnalazłem brata

i ty odsuwana coraz dalej domowa przestrzeni

witajcie klepki w podłodze witaj gwoździu zasłuchany

witaj pokryty sierścią dywanie i ty chodniku

witajcie witajcie

 

Witaj kuchnio gdzie szuflady widelce kredens i kalendarz

 witaj gazie zielony i niebieski witaj ogniu i węglu

witaj obrusie przenajświętszy obrazku i gipsowy posążku

witajcie radio lodówko kranie umywalko kuble na śmieci

witajcie pomrukujące kapcie ścierki garnki

wstydliwe fotografie szminki spinki do włosów ciche monety

witajcie witajcie

 

2.

Żegnajcie modlitewniki rodzinne przywiezione z kresów świata

uratowane przed rewizją w Ałma Acie i wodą w kopalni

Źegnajcie rude włosy mojej matki w kok latami zapinane

i złowrogi wąsiku ojca i wy twarde bryczesy i oficerki

Żegnaj strychu podniosły i poruszający się jak wyspa skarbów

żegnaj zimo przeręblu mój kolego niefrasobliwy mrozie

żegnaj lufciku w dachu żegnaj wielkie ociężałe słońce

żegnajcie żegnajcie

 

Żegnaj posiniaczona wanno i wy ospałe kafelki

żegnajcie drwa w piwnicy i klatki na króliki i gołębie

żegnaj czosnku w zimnym ogrodzie żegnajcie gruszki i śliwy

żegnajcie bogowie mych dziadków i rodziców żegnajcie

 

Żegnaj książko do historii żegnaj Kartezjuszu i Marksie

żegnaj Jezusie synu biednej Maryi żegnaj niewierny Tomaszu

i ty ochrypły ze zdumienia Pascalu i ty spalony Husie

 żegnajcie paczki z Anglii listy od misjonarzy i partyzantów

żegnajcie wieczyste msze na dusze rodzinne i i ziemskie

 żegnaj Raskolnikowie Kafko Joysie i Leśmianie

 żegnajcie żegnajcie

 

Żegnajcie sandały mojej matki stojące przy szafce

Żegnajcie meble przed laty kupione i uśpione

żegnajcie piwnice dachy podwórka i strychy żegnajcie

żegnajcie domy ulice piekła i nieba żegnajcie

żegnajcie krzyżackie kościoły i polskie pieśni religijne 

żegnajcie żegnajcie                                                              

 

3.

Poza pozdrowieniem i pożegnaniem poza prawdą i światem

poza czasem i przyzwyczajeniem poza nadzieją i winą

poza śmiertelnym ukąszeniem choroby poza uderzeniem i śmiechem

poza codzienną udręką niepotrzebnymi rozmowami jadłem i gliną

poza niewiarą religią poza dobrem realnością i muzyką

poza samotnością jazgotem radia ciszą drzew i mrokiem

 poza śmiercią i życiem poza dojrzewaniem i starzeniem

poza chwilą i uspokojeniem poza oddaniem i strachem

poza człowiekiem i Bogiem poza przestrzenią i ułudą

poza wnętrznościami i seksem poza pożądaniem i cierpieniem

poza poza poza

nie ma nie ma

nic 

 

Poème suivant en polonais :

Wisława Szymborska :Une voix dans la discussion sur la pornographie / Głos w sprawie pornografii (14/06/2014)